WAŻNE!
Pomysł na ten scenariusz narodził się po
oglądnięciu Very Good , dlatego...
Zapraszam do czytania.
Było słoneczne popołudnie. Mieszkałaś w Seulu już od jakiegoś czasu. Kiedy byłaś mała zawsze chciałaś tam pojechać, a tu proszę. Wiodłaś całkiem spokojne życie, pracując w kawiarni. Jak co tydzień, w sobotę, poszłaś do banku. Rodzice przysyłali Ci pieniądze na studia, chociaż wcale ich nie potrzebowałaś, ale nie będziesz się z nimi kłócić, prawda? Wyszłaś z domu i spacerkiem udałaś się w kierunku Twojego celu. Kiedy już byłaś w środku, przeraziłaś się tak dużą ilością ludzi w jednym miejscu. Usiadłaś grzecznie na krzesełku i czekałaś na swoją kolej. Bawiłaś się telefonem, kiedy nagle w drzwi wjechał duży wan. Wysiadło z niego siedmiu mężczyzn w dziwnych maskach. Przedstawiały one klauny. Gdy tylko ludzie zauważyli bronie w ich rękach, zaczęli krzyczeć i uciekać. Ty popychana przez wszystkich upadłaś na ziemię. Nie wiedziałaś co się dzieje.
- ZAMKNĄĆ SIĘ WSZYSCY! - krzyknął jeden z nich, celując do wszystkich z broni. - Taeil, zrób coś z kamerami.
Koreańczyk od razu zrobił to o co został niegrzecznie poproszony.
